Fotohistrie Polaków z Białorusi

Projekt „Fotohistrie Polaków z Białorusi – ocalanie prywatnych archiwów” jest kontynuacją tego, co jako WIDOK robimy od lat. Dokładnie od czasu pierwszej fotograficznej ekspedycji na Białoruś w 2013 roku, kiedy powstał portal albom.pl. Tym razem udało nam się zarejestrować blisko 1000 archiwalnych zdjęć z 25 domowych archiwów. Zapraszamy do oglądania.

W 2019 roku wyprawiliśmy się do czterech miejscowości. W rzeczywistości było ich więcej, ale leżały w okolicach: Zabłocia, Wasyliszek, Wyskiego Litewskiego i Iwieńca. Wystarczy spojrzeć na mapę, by stwierdzić, że są one rozrzucone po Zachodniej Białorusi. Dotrzeć chcieliśmy bowiem do miejsc, gdzie są duże skupiska Polaków (pomijając okolice Grodna, które odwiedziliśmy wcześniej).

W czerwcu wyruszyliśmy do Kunieji i Zabłocia. Takie były destynacje założone w projekcie. Już pierwszego dnia okazało się jednak, że centrum polskości na tych terenach są Wasyliszki, szczególnie Stare, skąd pochodził Czesław Niemen, który przywrócił w Polsce pamięć o tych ziemiach i jest teraz lokalną dumą mieszkańców. W Wasyliszkach Starych trafiliśmy akurat na odpust z okazji Święta Apostołów Piotra i Pawła, obchodzony 29 czerwca, w rocznicę konsekracji neogotyckiego kościoła, uznawanego z jeden z najpiękniejszych w rejonie lidzkim. W Wasyliszkach, wiosce liczącej około 30 mieszkańców tego dnia zjeżdżają się katolicy całej okolicy. Tłum był tak wielki, że trudno było dostać się do świątyni. Pokazuje to, że kościół jest cały czas miejscem scalającym Polaków na tych terenach, choć różnią się w ocenie jego działalności. Na zdjęciach, które tam zdigitalizowaliśmy jest więc dużo uroczystości kościelnych i rodzinnych – komunie, wesela, pogrzeby. Pojawia się też na nich chór kościelny, którym dyrygował ciepło wspominany przez mieszkańców Alojzy Muchlado, a wcześniej jego ojciec.

Naszym przewodnikiem po okolicy Wasyliszek, Kunieji i Zabłocia był Piotr Kuźmicz, człowiek bardzo zaangażowany w zachowanie pamięci o polskich mieszkańcach ziemi lidzkiej. Jest skarbnicą informacji, zbieraczem dokumentów i pamiątek, opiekunem polskich cmentarzy, a na dodatek poetą. Podróż z nim była niezwykłą przygodą, choć czasem przesyconą nostalgią i smutkiem, jak wtedy, gdy oprowadzał nas po swoich rodzinnych Kuniejach, dawniej ludnych i wesołych, w których dzisiaj zamieszkane są na stałe tylko trzy domy, i tyko w jednym mieszka polska rodzina. Pan Piotr pokazał nam też mogiły żołnierzy polskiego podziemia, które tutaj było bardzo aktywne. Opowiadał o AK – Kunie, Ponurym, batalionie Krysi. Te nazwiska to też kod, który znają Polacy z okolic Lidy. Zarejestrowaliśmy wspomnienia Pana Piotra, a także dokumenty i zdjęcia, które gromadzi od lat.

Jednak mówienie o Polakach na Białorusi tylko w kontekście walk niepodległościowych i kościoła byłoby dużym uproszczeniem. W sierpniu wyprawiliśmy się do Wyskiego Litewskiego, położonego niecałe 10 km od granicy z Polską (na wysokości Czeremchy). Przed wojną było to miasteczko w przewadze żydowskie, choć jego centralą, reprezentacyjną część zajmuje piękny pałac i park, należący najpierw do Sapiehów, potem do rodu Potockich (budynki są teraz w prywatnych rękach). Po II wojnie miasteczko opustoszało. Sprowadzili się do niego mieszkańcy okolicznych, prawosławnych wsi. Trudno tu usłyszeć język polski (choć wszyscy go rozumieją), nie ma polskiej szkoły. Rodziny są wymieszane, ale często słyszeliśmy o tym, że „za Polski żyło się dobrze”, a niektórzy tutejsi prawosławni też uważali się za Polaków. Wysokie to niezwykły tygiel. Nie było tu rodzinnej opowieści, w której losy Polaków, Białorusinów i Żydów nie splatałyby się w przedziwne węzły, na zawsze odmieniając losy poszczególnych osób. Na najciekawsze zbiory natrafiliśmy w opustoszałym domu Pani Seredyńskiej. Remontujący go mężczyzna udostępnił nam jej album. Seredyńska była gorliwą wierną cerkwi prawosławnej, jej rodzina wyruszyła w 1915 roku na bieżeństwo, ale potem niektórzy jej członkowie, jako repatrianci po II wojnie, znaleźli się w Polsce.

Ostatnią miejscowością, którą odwiedziliśmy był Iwieniec, wysunięty najbardziej na wschód. Przed wojną znajdowały się tu koszary Korpusu Ochrony Pogranicza „Iwieniec”, który często przewijał się we wspomnieniach mieszkańców. Życie ludzi z Iwieńca naznaczone było granicą z ZSRR, przez którą przed 1939 rokiem przedzierali się zdesperowani uciekinierzy z sowieckiego kraju. Żołnierze KOP pojawiają się także na wielu zdjęciach. W Iwieńcu natrafiliśmy też na nietuzinową postać Apolinarego Pupko, miejscowego artysty, historyka i ekscentryka. Zachowały się po nim wspaniałe fotograficzne zbiory, choć jak nam opowiadała jego córka, to zaledwie część tego, co posiadał (reszta zaginęła). Zdjęcia są przeważnie nieopisane, trudno więc ustalić, kto na nich jest. Pochodzą z bardzo różnych stron – od Warszawy, przez Petersburg, po Rostów nad Donem. Sam pan Apolinary przywiązywał wielka wagę do nauki, uczył czytać dzieci sąsiadów. W wieku dojrzałym uznał, że jest Białorusinem. Ku rozpaczy swojej maki, do końca życia przekonującej go, że jest Polakiem.

– Pokazuje to tylko, jak bardzo niejednoznaczne są losy ludzi z tych ziem – podsumowuje Grzegorz Dąbrowski, odpowiadający w projekcie za wybór i ocenę zdjęć. – Polak to tu nie zawsze znaczy katolik. Często w obrębie jednej rodziny ludzie wybierali inne drogi, zmieniali tożsamość, często decydowały o tym historyczne zakręty. Zdjęcia w jakimś stopniu dokumentują złożoność tego świata i czasów.

Dziękujemy za udostępnienie zbiorów: Teresie Sobol, Stefanii Lipnickiej, Bronisławowi Bonderewiczowi, Irenie Trościanko, o. Lechowi z Zakonu Franciszkanów, Dymitrowi Wojciechowiczowi, Apolinary Pupko, Piotrowi Kuźmiczowi, Irenie Kuklis, Helenie Kucharewicz, Teresie Nasuto, Emirowi Krynickiemu, Weronice Markiewicz, Teresie Ginel, Wiktorowi Kudle, Helenie Giebień, Witalijowi Karabacz, Ninie Szpak, Wierze Kusik, Taisie Bielkiewicz, Eugenii Worobiej, Nadziei Seredyńska, Alinie Wasiluk, Ninie Chomicz, Elenie Miedwiediuk.

Projekt „Fotohistorie Polaków z Białorusi-ocalanie domowych archiwów” współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą w 2019 roku.