Notice: Funkcja WP_Scripts::localize została wywołana nieprawidłowo. Parametr $l10n musi być tablicą. Aby przekazać dane do skryptów, proszę użyć funkcji wp_add_inline_script(). Dowiedz się więcej: Debugowanie w WordPressie. (Ten komunikat został dodany w wersji 5.7.0.) in /home/platne/serwer29413/public_html/albom.pl/wp-includes/functions.php on line 6121
Honorata Wieżel - Albom.pl
1954, zakończenie roku szkolnego

Honorata Wieżel

Wieżele, rodzice męża, mieli przed wojną sklep w Łunnej. To wystarczyło, żeby zniszczyć ludziom życie. W 1939, jak tylko Sowieci tu weszli, zabrali ojca męża Jana Wieżela i posadzili go do więzienia, a potem zesłali na Sybir. Po roku przyszli po matkę – Reginę Wieżel i dzieci. Ona trafiła do Kazachstanu. Jak wyjeżdżali mąż był niemowlęciem, jak wrócili miał 6 lat. Pamiętał stamtąd wszystko. Jak jeszcze żył, siedział często z głową w rękach i przeżywał wszystko do nowa. Ale opowiadać nie lubił. Mówił tylko, że matka na całe dnie chodziła do pracy, a on zbierał kłosy po polu, żeby było co jeść. Mówił też, że doglądali go Kazachowie i słowa złego na nich nie powiedział. Dzięki nim przeżył, bo głód był straszny. Ojciec nie wiedział, że oni też zostali zesłani. Z Syberii zaciągnął się do Armii Andersa. Po wojnie wylądował w Anglii i nigdy nie chciał tu wrócić, bał się. Mąż nie widział się z ojcem przeszło 50 lat. Dopiero w latach 90 ojciec przyjechał z Anglii do Polski i wtedy mąż pojechał spotkać się z nim w Białymstoku. Stary Wieżel umarł nie wróciwszy do domu.

Moi rodzice z kolei (nazwisko też Wieżel) siedem lat mieszkali we Francji, do 1937 roku. Wyjechali za pracą i tam się poznali. Już tam mieli dom kupować, ale brat taty napisał: „Wracajcie, bo tu bardzo dobrze.” Zarobili tyle, że postawili chałupę, w której do tej pory mieszkamy, ale ja nie wiem po co oni wracali. Oni też żałowali.