Notice: Funkcja WP_Scripts::localize została wywołana nieprawidłowo. Parametr $l10n musi być tablicą. Aby przekazać dane do skryptów, proszę użyć funkcji wp_add_inline_script(). Dowiedz się więcej: Debugowanie w WordPressie. (Ten komunikat został dodany w wersji 5.7.0.) in /home/platne/serwer29413/public_html/albom.pl/wp-includes/functions.php on line 6131
Natalia Baranowska - Strona 6 z 11 - Albom.pl
Rok 1972, Irina Babiejko (po mężu Baranauskaja) urodziła się w 1970 roku, na zdjęciu ma półtorej roku. W urodzinowym prezencie dostała stołeczek i niepozwalana nikomu na nim usiąść. Kiedy miała dwa lata do wsi przyjechał komunistyczny dygnitarz i pr

Natalia Baranowska

Iwan Babiejko mój dziadek do 1939 roku żył w Rzeczypospolitej Polskiej w wiosce Barawaja (Borowa). Obok niej przepływa rzeka Mereczanka, która wtedy wyznaczała granicę między Polską a ZSRR.

Głową rodziny był Timofiej, ojciec Iwana, a mój pradziadek. W jego domu mieszkał naczelnik polskiego oddziału straży granicznej. W przygranicznym pasie od godziny 21. obowiązywała godzina policyjna. Któregoś wieczoru Iwan odprowadzał koleżankę do sąsiedniej wsi. Kiedy wracał zatrzymali go pogranicznicy. Było już po 21 więc o nic nie pytając wsadzili go do aresztu na noc. Rano meldują naczelnikowi, że zatrzymali sowieckiego dezertera. Zdziwił się naczelnik, kiedy tym dezerterem i okazał się jego współlokator – Iwan, syn Timofieja, u którego mieszkał. Pogroził mu tylko placem i puścił wolno, ale mogło się to źle skończyć.

Dziadek Iwan był łobuziakiem i miał takich samych niesfornych synów. Aleksander starszy (ur. 1949 roku) i Anatolij młodszy (ur. 1954) chodzili już do szkoły, kiedy któregoś dnia w pod domem znaleźli strzelbę, samoróbkę. Poszli do lasu wypróbować broń. Strzelili w krzaki i usłyszeli czyjś krzyk. Przestraszyli się, że kogoś zabili. Postanowili uciec z domu. Mereczanka była wtedy rzeką nieregulowana, miała mnóstwo drobnych dopływów i pobocznych koryt. Kiedy rozlewała przypominała bardziej jezioro. Aleksander i Anatoli wsiedli do łódki. Chcieli Mereczanką dopłynąć do Prypeci, dalej Dnieprem do morza, a potem prościutko do Ameryki. Ale jak tylko wyruszyli spotkali spanikowaną kobietę, też na łódce, która zgubiła się w zakolach Mereczanki. Zapytała czy potrafią ją doprowadzić do Barawoj. Potrafili, popłynęła na nimi. Zaprowadzili ją do wsi, dyskretnie wypytując czy aby nikogo tego popołudnia nie zastrzelono . Kiedy okazało się, że wszyscy żywi, poszli do domu. „Ucieczka” wydała się, kiedy ociec zauważył, że zginęła jego strzelba.